poniedziałek, 8 października 2007

Ko Tao - bul bul bul


01.10 dotarlismy na KoTao - wyspe, na ktorej wykupilismy kurs nurkowania. Zapowiada sie na 6 dni dobrej zabawy. Zakwaterowano nas w prostym pokoju, ktory wspoldzielilismy z gekonami i masa mrowek.

Te niesamowite stworzenia czestowaly sie z naszego kosza na smieci i co tylko mogly wynosily gdzies pod sufit, zwarta kolumna 24 h/dobe. Poznalismy kolejnych ciekawych ludzi, ktorzy zostali naszym kompanami na czas pobytu na wyspie. Para z Izraela Szir i Idan oraz wesoly Holendre Joop.

Spedzalismy ze soba na prawde duzo czasu nurkujac a wieczorami opowiadajac sobie jak to jest w naszych krajach. Na ten przyklad zarowno Szir jak i Idan odbyli obydwoje obowiazkowa dla obu plci, 3letnia sluzbe wojskowa. Ciezko tam maja ze wzgledu na ciagle napiecia polityczne. Z kolei Joop po latach malzenstwa z kobieta z ktora ma 2 corki, zrozumial ze to nie to i teraz dla odmiany od 3 lat jest z facetem :D
Na Ko Tao spedzilismy 6 dni ale nie bylo czasu na zwiedzanie, bo kurs byl dosc intensywny (poza tym wyspa ta slynie raczej z pieknych miejsc do nurkowania niz zwiedzania terenu) Na opanowanie wiedzy z podrecznika mielismy 3 dni(nurkowania pamiedzy). Samo nurkowaie jest niesamowita sprawa. Nauczenie sie przebywania w tak gestym otoczeniu nie przyszlo Slawce bez trudu i poczatkowo myslala, ze sobie odpusci te impreze. Dobry instruktor jednak to polowa sukcesu i po dluzszej chwili miala juz to wszystko POCHYTANE :)
Masa cwiczen roznego rodzaju na zmiane z nurkowaniem i podziwianiem cudow tego inego, spokojnego, cichego ale jakze zywego swiata. Zajecia odbywaly sie do godzin popoludniowych, wiec wieczory mielismy dla siebie i naszej wesolej ekipy. Spedzalismy je w przyplazowych knajpkach rozkoszukac sie widokami i sluchajac rewelacyjnej muzy rozbrzmiewajacej do okola.
Odwazylismy sie sprobowac kolejnych specjalow tajskiej kuchni. Niektore desery - nie koniecznie:)
4-go dnia po zajeciach wreczono nam karty testowe i przystapilismy do egzaminu. Zdalismy wszyscy (Szir nie robila kursu ze wzgledu na astme) najlepiej Piter, ktory uzyskal najwieksza liczbe punktow:) Na ostatnim nurkowaniu jeszcze raz poddano nas probie i tak oto stalismy sie licencjonowanymi nurkami(do 18 metrow). Korale, mureny, barakudy, ogorki marskie, rozgwiazdy, zolwie i inne morskie stwory nie maja juz przed nami tajemnic.
Gdy 6-go dnia przyszlo nam sie pozegnac uczynislismy to nie bez zalu. Teraz kierujemy sie wprost na polnoc do Chang Mai an Chang Rai, gdzie robimy treking na sloniach przez dzungle, tratwy i inne dzikei akcje. Bardzo Was wszystkich pozdrawiamy:D

1 komentarz:

sajmon&lula pisze...

PIEKNIE PIEKNIE!
ciekawe co to byly za desery - te na ktore niekoniecznie skusiliscie sie... ?