sobota, 29 września 2007

Krabi cdn - Ko Samui

Krabi a dokladniej Ao Nang Beach okazalo sie byc calkiem milym miejscem z wieloma atrakcjami. Zakwaterowani zostalismy w przyjemnej chatce z wygodami w jungli pod malownicza skala. 3 dni ktore tam spedzilismy uplynely nam pod znakiem zwiedzania okolicy, to skuterem to tuk tukiem lub nawet kajakiem.
Na kajakach odbyla sie jedna z wypraw w obszarze Ao Nang i jej lagun. Niesamowite przezycia zwlaszcza dla Slawki bo obskoczyly nas plywajace i zaprzyjaznione malpy makkaki dlugoogonowe. Nasz przewodnik mial dla nich przygotowane male porcje arbuza, ktorymi je karmilismy. Pozadnie tego dnia padalo jak kolwiek taka ulewa na kajaku to niezla impreza :)
Lokalni sa strasznie mili i sympatyczni, staramy sie nawiazywac jak najwiecej kontaktow, pytamy oco tylko sie da.
Po kajakach zrobilismy calodniowy wypad skuterem po okolicy. Mapa zawiodla nas do swiatyni tygrysa w jaskini ;) Tak naprawde byla to wielka gora z 1218 stopniami, na szczycie, ktorej czekaly piekne widoki. Wejscie na gore zajelo nam 40 minut, jak kolwiek bylo warto. Stopnie byly strasznie strome i wielkie.
Nastepnego dnia musielismy ratowac nasze lydki tajskim masazem. Jako ze jest on uciskowy (info dla Luli) bolalo jak cholera :)
Male info o poznanych innych podroznikach:

- Rob z Manchesteru. Postac magnetycznie sie do nas przyczepiajaca. 1sze spotkanie przelotem w BKK w podlym hoteliku. (5min na schodach) 2gie niespodziewanie na przystanku przesiadkowym do AO Nang z BKK. Dalej juz do tego samego hoteliku :)
Potem sie odzielil a i tak spotykalismy go w roznych miejscach miasteczka. Magic :)
- Cassy z Californi. Przemila i radosna amerykanka, ktora ostatnie 8 miesiecy swojego zycia spedzila uczac jezyka angielskiego w Japoni. Polubila ten kraj i zarazem dala nam nadzieje na tanie zwiedzenie go. Hurra !!!
- Alice z Adelajdy. Poznalismy ja na lodzi a potem spedzilismy mily wieczor w Hippie klubie. Dala nam swoj adres i zaprosila do Adelajdy. Na pewno skozystamy :)
- 2 panny z Holandii - Ramona i Rashida. Przegadalismy z nimi pol nocy w pociagu z BKK do Sura Thani. Wiadomo jak z Holandii to kochanki wyzwolone :)

Ko Samui to bardzo duza i piekna wyspa (60km obwodu). Zjechalismy ja motorkiem wzdloz i wszerz. Ludzie jezdza tutaj jak lunatycy co dodaje pikanterii calej wyprawie :)
Posrodku wyspy znalezlismy przepiekne wodospady, do ktorych wpsinalismy sie przez prawdziwa wielka jungle. Nie obylo sie bez proby naklonienia nas na zakupienie drogiej wycieczki na sloniu. Nie dalismy sie jednak nabrac. Kompiel w oczku wodnym na samym szczycie gory byla rewelacyjna. Swieza woda zmyla z nas caly kurz, ktorym bylismy oblepieni po calym dniu na motorze. Katarzis.

Nasza lokalizacja:
http://maps.live.com/default.aspx?v=2&cp=9.445844~100.026226&style=r&lvl=14&tilt=-90&dir=0&alt=-1000&sp=Point.jk7ftrsb219s_Untitled%20item___&encType=1

THE END for now :)

poniedziałek, 24 września 2007

Krabi - szybki post.

Hejka

Szybki update ... jestesmy obecnie w Krabi. Spedzimy tutaj 5 dni.
Lokacja: http://maps.live.com/default.aspx?v=2&cp=8.052601~98.9112&style=r&lvl=13&tilt=-90&dir=0&alt=-1000&encType=1
Dzisiaj zaliczylismy pol dniowy wypad kajakiem do okola lagun.
Jedna z nich to lokacja gdzie krecono jednego z Bondow.

Dodawajcie komentarze ... thx :)

piątek, 21 września 2007

A wiec tak ...





Sorry za brak pl literek... nie zainstalowano i nie dano takiej opcji :)

Po spedzeniu 2 dni w Warszawie z ekscentryczna pania Jadzia, Joasia i Towa oraz Ina wylecielismy do Dusseldorfu gdzie spotkalismy mega wykreconego osobnika. Niejaki Michael (posiadajcy 3paszporty w tym Izrealiski) byly dzialacz Green Peace stary anarchista oraz obecnie mediator w Radzie Europy. Czlowiek ktory z niejednego pieca ... Razem zwiedzilismy Dusseldorf bez biletow :) a potem razem dotarlismy na Khao San Road. Zamelinowalismy sie w Guest Housie o dzwiecznej nazwie LEK - pokoj z lozkiem, wielkosci celi wieziennej :) Lazienka wspoldzielona na korytazu. Bardzo spartanskie warunki za 1.8 funta na osobe :)

1szy dzien spedzilismy na poznawaniu okolicy miejsca nocowania z naszym izraeliskim przyjacielem i jego australijska dziewczyna. Mocno zmoklismy pod koniec dnia w pedzie do dobrej restauracyjki.

2gi dzien to poznawanie Bankoku w wariackich Tuk Tukach. Ci kolesie nie maja zachamowan. (Fear less ) Zaliczylismy DUZEGOOO Budde 45m ? nie obylo sie bez paru prob naciagnieci nas na standardowe zwiedzania sklepow z garniturami itd.
Odwaztlismy sie jesc z ulicznych straganow ... pycha i tanio.
Zwiedzilismy tez slynny Red District z masa klubow i pieknymi Tajkami oferujacymi swoje wdzieki i niesamowite umiejetnosci (Ping pong show i inne) :)
Udalo sie zalatwic dalsza czesc wyprawy po Tajlandii nastepnie Laosie i Wietnamie.
W planach mamy: Treking na sloniach, tratwy, kurs nurkowania na jednej z pieknych wysp, 2 dniowa przeprawa lodziami w Laosie, nocne pociagi oraz Hanoi w Wietnamie.

Wiecej informacji w nastepnym odcinku :)

czwartek, 6 września 2007

Getting ready - Przygotowania

Przygotowania w trakcie pełną parą. Brakuje tylko paru dupereli.

Pogoda w Tajlandii się poprawiła co dobrze wróży.



Odliczanie do wyjazdu trwa :)



-----------------------------------------------------------------



Preperations are on the way, we are just missing few items.

Weather in Thailand is much better from Friday, that is a good news.



The count down is on :)